CZAS OSTATECZNY

Dawid Wilkerson

David Wilkerson Today  


WEDNESDAY, FEBRUARY 24, 2010
BEZ ZMAZY LUB SKAZY
Kościół Chrystusa nigdy nie był lubiany ani akceptowany przez świat i
nigdy nie będzie. Jeśli żyjesz dla Jezusa, nie będziesz musiał separować
się od ich towarzystwa, oni to zrobią za ciebie. Wystarczy, że będziesz
żył dla Jezusa. Nagle stwierdzisz, że jesteś wyszydzany, odrzucany i
nazywany złym: „Ludzie was nienawidzieć będą i... was wyłączą, i
lżyć was będą, i... imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z powodu
Syna Człowieczego” (Łuk. 6:22).
Ale Jezus dodaje, że to jest droga do prawdziwego spełnienia. „Bo kto by
chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla
mnie, odnajdzie je” (Mat. 16:25). Inaczej mówiąc, „Jedyny sposób, by
znaleźć sens życia, to oddać dla Mnie wszystko, co masz.. Wtedy znajdziesz
prawdziwą radość, pokój i satysfakcję”. Chrystus mówi nam, „Mój
kościół ma być bez skazy lub zmazy. Dlatego, jeżeli przychodzisz do Mnie,
musisz chcieć odrzucić wszelki grzech. Musisz wszystko Mi poddać i umrzeć
dla swojego JA, dla grzesznych ambicji i egoizmu. Przez wiarę zostaniesz
pogrzebany ze Mną, ale Ja wzbudzę cię do nowego życia”.
Pomyśl, co to znaczy, być bez skazy lub zmazy. Wiemy, że skaza jest wadą. A
co ze zmazą lub zmarszczką? Czy słyszałeś już kiedyś wyrażenie „nowa
zmarszczka”? To znaczy, dodać nowy pomysł do istniejącej koncepcji. To
oznacza tych, którzy, którzy próbują poprawiać Ewangelię. Sugeruje to
łatwiejszą drogę do osiągnięcia zbawienia, bez pełnego poddania się
Chrystusowi.
Taka ewangelia jest obecnie głoszona w wielu kościołach. Kazania są
skierowane tylko na zaspokojenie potrzeb ludzi. Kiedy czytam słowa Jezusa,
widzę, że takie kazania nie przyniosą pożytku. One nie wykonują
prawdziwego dzieła Ewangelii.
Nie zrozumcie mnie źle: Nie jestem przeciwny kazaniom o pocieszaniu i
posilaniu ludu Bożego. Jako pasterz Pana, jestem właśnie do tego powołany.
Ale gdybym głosił tylko dla zaspokojenia potrzeb ludzi, a ignorował wezwanie
Chrystusa do oddawania naszego życia, to prawdziwe potrzeby i tak by nie
zostały zaspokojone. Słowa Jezusa są wyraźne: Nasze potrzeby będą
zaspokojone, jeżeli umrzemy dla swojego JA i weźmiemy Jego krzyż.

Read this devotion online:
http://www.worldchallenge.org/pl/node/7663


THURSDAY, FEBRUARY 25, 2010
OGRANICZANIE ŚWIĘTEGO IZRAELSKIEGO
„Oni ... zasmucali Świętego Izraela” (Psalm 78:41). Oznacza to zasmucanie
Boga, przez wymazywanie tego, co napisano. Krótko mówiąc, ograniczanie Boga
oznacza rysowanie linii lub koła i stwierdzanie, „Bóg jest tutaj, ale gdzie
indziej nie”. To określa myślenie wielu wierzących. W naszych myślach
nakreśliliśmy sobie bardzo ograniczone pojęcie możliwości Chrystusa.
To właśnie zrobił pierwszy kościół w Jerozolimie. Oni ograniczyli
Chrystusa do małego koła, przypisując Go do populacji żydowskiej. Jezus nie
może być ograniczony. On stale przełamuje nasze małe, nakreślone koła i
zawsze sięga o wiele dalej.
Podam wam przykład. Gdzieś 40 lat temu zielonoświątkowcom wydawało się,
że chrzest Duchem Świętym jest przypisany tylko ich ruchowi. Wielu
zielonoświątkowców myślało, „My jesteśmy Bożym kościołem,
napełnionym Duchem!” Kaznodzieje zielonoświątkowi wytykali martwotę
wielkich denominacji, „Oni nie mają pełnej Ewangelii tak, jak my”.
Nagle Duch Boży przełamał te wytyczone przez ludzi granice. Duch Święty
zstąpił na wierzących w różnych denominacjach. John L. Sherill napisał o
tym klasyczną książkę, „Oni mówią innymi językami”.
Pan użył również mojej książki Krzyż i Sztylet, szczególnie w kręgach
katolickich. Tak, jak Piotr i pierwszy kościół, ja też musiałem pozwolić
Bogu, by działał w moim sercu, zanim mogłem zaakceptować to, co się
działo. Zostałem wychowany w rodzinie zielonoświątkowej i po raz pierwszy w
moim życiu widziałem księży, płaczących z powodu grzechu i wołających do
Jezusa.
Niedługo ewangeliczni kaznodzieje naciskali na mnie i mówili, „A co z tymi
katolikami, z oddawaniem czci Marii? Jak możesz usługiwać ludziom, którzy w
to wierzą?” Odpowiedziałem im w taki sam sposób, jak Piotr: „Nie wiem nic
na temat Mariologii. Wiem tylko, że w kościele katolickim są ludzie głodni i
że wśród kapłanów są też prawdziwi czciciele Jezusa. Bóg napełnia tych
ludzi Jego Duchem”.
Bóg ma Swój lud wszędzie i my nie mamy nikogo z nich nazywać pospolitym lub
nieczystym. Musimy uważać, by nie przedstawiać Jezusa, jako małego i nie
szufladkować Go przez nasze małostkowe myślenie.


FRIDAY, FEBRUARY 26, 2010
ONI MIELI ŻYCIE I ŚWIATŁOŚĆ
Kościołowi Jezusa Chrystusa brakuje duchowego autorytetu w społeczeństwie,
ponieważ brakuje mu duchowości.
Dlaczego nasze władze i media są tak łaskawe dla chrześcijan? Dlaczego
kościół utracił znaczenie i cel w oczach tego świata? Dlaczego młodzi
ludzie skreślili chrześcijaństwo, jako całkowicie nie pasujące do ich
życia?
Jest tak w większości dlatego, że kościół nie jest już światłością.
Chrystus nie rządzi w naszym społeczeństwie, ponieważ nie rządzi w naszym
życiu. Kiedy patrzę wokoło, widzę niewielu w domu Bożym, którzy są
prawdziwie jedno z Chrystusem. Tak mało społeczności z Niebem. Niewielu
kaznodziejów odrzuca świeckie metody, by u Boga szukać prowadzenia.
Utraciliśmy naszą światłość, bo utraciliśmy życie Chrystusa. By Boży
autorytet miał jakiś wpływ, musimy w nim żyć jako oddane, posłuszne
narzędzia.
Zwróćcie uwagę na królestwo Babilonu w czasach Nebukadnesara. Było to
najpotężniejsze imperium na ziemi. Daniel prorokował, że każdy następny
król będzie mniejszy od niego, będzie miał mniej mocy i mniej wpływu.
Dlaczego? Ponieważ Nebukadnesar nie był władcą Babilonu. Siła tego
imperium nie pochodziła od tego złotego posągu, który on wystawił.
Autorytet Babilonu był w rękach małej grupy ludzi oddanych Bogu. Pan
ustanowił tajny, niebiański rząd, który był kierowany przez Daniela i jego
trzech hebrajskich towarzyszy. Ci ludzie byli Bożymi narzędziami sprawowania
władzy, ponieważ oni działali w sferze niebiańskiej. Oni odrzucili wszelkie
systemy tego świata. Zamiast tego zamykali się sam na sam z Bogiem.
W wyniku tego ci święci mężowie znali czas Boży. Mogli powiedzieć
ludziom, co Bóg miał zamiar czynić w danym czasie. Oni byli jasno
święcącym światłem dla całego narodu, bo mieli w sobie życie Boże.
W 2 Królewskiej czytamy o tym, jak Syria prowadziła wojnę z Izraelem. W tym
czasie prorok Elizeusz siedział w domu w społeczności z Panem. Ten człowiek
był potajemnym Bożym władcą i panował z autorytetem. Elizeusz słyszał
głos Boży i posyłał wiadomość do króla izraelskiego, ostrzegając go o
każdym ruchu armii Syryjskiej.
Kiedy król syryjski dowiedział się o tym, otoczył przy pomocy batalionów
wojska miasto, w którym mieszkał prorok. Jednak Bóg zaślepił oczy
Syryjczyków i wreszcie Elizeusz poprowadził ich jako jeńców do obozu
Izraela. Elizeusz znał każdy ruch szatana, ponieważ miał światło i
życie.


MONDAY, MARCH 1, 2010
MOŻEMY SŁYSZEĆ JEGO GŁOS DZISIAJ
Miliony ludzi nawróciły się dlatego, że jeden człowiek chciał słyszeć
głos Boga. Saul „upadł na ziemię i usłyszał ten głos” i kiedy stał
się Pawłem, to nadal słyszał ten glos. Pan przemawiał do niego twarzą w
twarz.
Piotr pozwolił, aby głos Zbawiciela dotarł do niego. „Piotr udał się na
dach, aby się modlić ... i tam doszedł go głos” (Dz. Ap. 10:9,13).
Cała rasa pogan została zaproszona do królestwa, wraz z domem Korneliusza,
dlatego że człowiek był posłuszny temu głosowi. Żyjemy w takich samych
czasach Nowego Testamentu jak Paweł i Piotr i my również musimy pozwolić,
aby Jego głos doszedł do nas. „Ale dziś jeśli usłyszycie Jego
głos...” Czego Bóg mógłby dokonać z chrześcijanami, którzy nauczyli
się słuchać głosu z nieba!
Zamiast czekać, aż Jego głos dojdzie do nas, my biegamy do doradców i
chrześcijańskich psychologów, jedną sesję czy inną, czytamy książki i
słuchamy taśm – chcąc usłyszeć od Boga. Szukamy wyraźnego słowa
pokazującego kierunek dla naszego życia i chcemy, żeby pastorzy powiedzieli
nam co jest dobre, a co złe. Chcemy mieć lidera do naśladowania, plan na
przyszłość. Jednak niewielu wie jak przyjść do Pana i słuchać Jego
głosu. Jest wielu takich, którzy wiedzą w jaki sposób zwrócić na siebie
Boża uwagę – naprawdę dotknąć Boga – ale nie wiedzą nic o tym jak
Bóg może ich dotknąć.
„Ci, którzy mają uszy do słuchania, niech słuchają co mówi Duch...”
(Zobacz Mat. 11:15).

Bóg chce jeszcze raz potrząsnąć ziemią.
„Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci,
odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej
my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego
głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze
raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem” (Hebr. 12:25,26).
On obiecał: „Jeszcze raz mój głos będzie słyszalny. Ci, którzy go
usłyszą, potrząsną ziemią, a niebo i ziemia zostaną usunięte. Poprzez
słuchanie Mojego głosu, cokolwiek zwiążecie na ziemi będzie związane w
niebie.”
Do ostatniego zboru, zboru w Laodycei Pan woła:
„ Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy
drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Obj.
Jana 3:20).
„Proszę, abyś Mnie usłyszał. Otwórz się. Wpuść Mnie do twojej komory.
Pozwól Mi rozmawiać z tobą, a ty rozmawiaj ze Mną. Miejmy społeczność
razem. W ten sposób zachowam cię od godziny pokusy, która przychodzi na
cały świat.”

TUESDAY, MARCH 2, 2010
NIEBEZPIECZEŃSTWO POCZUCIA WINY
Poczucie winy jest tym, co niszczy wiarę. Wróg naszej duszy nie jest wcale
zainteresowany tym, aby uczynić z chrześcijan cudzołożników czy
prostytutki. On jest zainteresowany tylko jedną rzeczą – przemienieniem
chrześcijan w niewierzących. On wykorzystuje pożądliwości ciała, aby
związać umysł.
Szatan chce, żebyś był tak przygnieciony poczuciem winy, abyś porzucił
swoją wiarę. On chce, żebyś zwątpił w Bożą wierność i myślał, że
tak naprawdę nikt się nie troszczy, że będziesz żył w ubóstwie i ze
złamanym sercem, że będziesz zawsze niewolnikiem swoich pożądliwości, że
Boża świętość jest nieosiągalna, że jesteś pozostawiony samemu sobie,
aby rozwiązywać swoje problemy, że Bóg już nie jest zainteresowany twoimi
potrzebami i uczuciami. Jeżeli uda mu się doprowadzić ciebie do punktu
rozpaczy, to może ciebie zalać niewiarą – a wtedy jego misja się
powiodła. Trzy proste kroki do ateizmu to: poczucie winy, zwątpienie i
niewiara.
Poczucie winy może zżerać duchową żywotność chrześcijanina tak, jak
nieopanowany rak. Powoduje ono to, że człowiek traci kontrolę nad swoim
życiem, prowadzi do pragnienia, aby zrezygnować lub wycofać z duchowej
aktywności i wreszcie prowadzi do fizycznego bólu i choroby. Tak jak rak,
poczucie winy karmi się dotąd, aż zaniknie duchowe życie, a końcowym
rezultatem jest słabość i poczucie wstydu i zawodu.
Sposobem na pozbycie się poczucia winy jest pozbycie się grzechu, co brzmi
prosto, ale tak nie jest. Nie da się tak po prostu postanowić, że
„zostawiasz” tę osobę, która weszła do twojego życia. Wielu tego
próbowało, ale stwierdzili, że to się nie udało. Nie da się tak po prostu
odejść od rzeczy, które wiążą.
Najważniejszym krokiem, jaki kiedykolwiek zrobisz w swoim życiu, jest krok,
który zrobisz zaraz po tym, jak zawiedziesz Boga. Czy będziesz wierzył
kłamstwom oskarżyciela i poddasz się rozpaczy, czy też pozwolisz sobie
przyjąć przebaczający strumień Bożej miłości?
Czy boisz się prosić o Jego przebaczenie, bo nie jesteś pewny czy naprawdę
chcesz być wolny od tego, co cię wiąże? Czy chcesz Pana, ale w skrytości
tęsknisz za czymś, co nie jest właściwe dla ciebie? Bóg jest w stanie
odpowiedzieć na szczerą modlitwę, kiedy chcesz wypełniać Jego doskonałą
wolę. Poproś Go, aby sprawił w tobie pragnienie wypełniania Jego woli.

BOŻE NIEOGRANICZONE PRZEBACZENIE

Mój drogi przyjacielu, nigdy nie ograniczaj Bożego przebaczenia dla ciebie!
Jego przebaczenie i cierpliwość nie ma granic. Jezus powiedział swoim
uczniom: „A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i
siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego, odpuść mu”
(Łuk. 17:4).

Czy możesz w to uwierzyć? Ta osoba świadomie grzeszy siedem razy na dzień
na moich oczach, a potem mówi „Przepraszam.” I ja mam jej przebaczać –
ustawicznie. O ile więcej nasz Ojciec niebiański przebaczy Swoim dzieciom,
które przyjdą ze skruchą do Niego! Nie próbuj tego zrozumieć – i nie
pytaj jak, albo dlaczego On tak przebacza. Po prostu to przyjmij!

Jezus nie powiedział: „Przebacz swojemu bratu raz czy dwa, a potem powiedz
mu, żeby sobie poszedł i już więcej nie grzeszył. Powiedz mu, że jeżeli
to zrobi jeszcze raz, to go odrzucisz. Powiedz mu, że jest nałogowym
grzesznikiem.” Nie! Jezus wzywał do nieograniczonego przebaczania bez
doczepionych sznurków do pociągania!

Przebaczanie jest Bożą naturą. Dawid powiedział: „Panie, jesteś dobry i
przebaczasz, I jesteś wielce łaskawy dla wszystkich, którzy cię wzywają”
(Psalm 86:5). Bóg czeka w tej chwili, żeby zalać twoją istotę radością
przebaczenia. Musisz otworzyć wszystkie drzwi i okna twojej duszy i pozwolić,
aby Duch Święty zalał ciebie przebaczeniem.
Jan, mówiąc jako chrześcijanin, napisał: „On ci jest ubłaganiem za
grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata” (1
Jana 2:2).
Według Jana, celem każdego chrześcijanina jest „nie grzeszyć.” To
znaczy, że chrześcijanin nie jest skłonny do grzechu, ale zamiast tego lgnie
do Boga. Ale co się dzieje, kiedy lgnące do Boga dziecko zgrzeszy?
„ A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa,
który jest sprawiedliwy” (1 Jana 2:1).
„Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści
nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1 Jana 1:9).
Odłóż swoje poczucie winy przyjacielu. Nie musisz nosić tego ciężaru ani
minutę dłużej. Otwórz drzwi i okna swojego serca i wpuść tam Bożą
miłość. On ci przebacza – ciągle na nowo! On ci da moc do zwycięstwa w
tej walce. Jeżeli prosisz – jeżeli pokutujesz – to masz przebaczenie!
Przyjmij to - teraz!

THURSDAY, MARCH 4, 2010
PROŚCIE PANA ŻNIWA
Kiedy Jezus patrzył z perspektywy czasu na koniec czasów, wskazał na wielki
problem. Powiedział do Swoich uczniów, „Żniwo jest wielkie, ale
robotników mało” (Mat. 9:37).
Kiedy czytam te słowa, zastanawiam się, „Jakie jest wyjście? Jak zdobyć
więcej robotników, by pojechali do narodów?” Jezus dał odpowiedź w
następnym wierszu, że ktoś musi modlić się o robotników na żniwa.
„Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje”
(Mat. 9:38).
Może pomyślisz, „Na całym świecie drzwi się zamykają”. To może być
prawdą, ale nie ma znaczenia, jak bardzo w naszych oczach zamknięte są pewne
narody. Jeżeli Bóg potrafił zburzyć Żelazną Kurtyną w Europie i
Bambusową Kurtynę w Azji, nic nie może Go powstrzymać, by działał tam,
gdzie On chce.
W latach 1980, kiedy nasza misja miała główne biuro w Teksasie, spędziłem
rok czasu w modlitwie, by Bóg posłał kogoś do Nowego Jorku, by na Times
Square powstał zbór. Obiecałem pomagać każdemu, kogokolwiek Bóg powoła;
zbierać fundusze, prowadzić nabożeństwa, wspierać finansowo. Kiedy tak
się modliłem, by Bóg posłał pracownika na to szczególne żniwo, Pan mnie
położył na sercu to zadanie.
Apostoł Paweł został wysłany jako misjonarz, poprzez moc modlitwy. To
miało miejsce w Antiochii, gdzie przywódcy kościoła modlili się o to
żniwo (patrz Dz. Ap. 13:2-6). Pierwsza podróż misyjna Pawła zrodziła się
na spotkaniu modlitewnym. Było to bezpośrednim rezultatem posłuszeństwa
bogobojnych ludzi słowom Jezusa, by modlili się do Pana żniwa, by wysłał
robotników na żniwo.
Tak samo jest dzisiaj. My też mamy modlić się o żniwo tak, jak ci Boży
mężowie w Antiochii. Kiedy my się modlimy, Duch Święty przeszukuje
ziemię, wkładając pragnienie do serc ludzi, którzy chcą być użyteczni
dla Pana. On dotyka ludzi wszędzie, oddzielając ich do Swojej służby.
W Mateusza 8 pewien setnik przyszedł do Jezusa, prosząc o uzdrowienie jego
umierającego sługi. Chrystus odpowiedział temu setnikowi, „Idź, a jak
uwierzyłeś, niech ci się stanie. Jego sługa został uzdrowiony w tej samej
godzinie” (8:13). Wierzę, że tak samo jest ze wszystkimi, którzy modlą
się o żniwo. Kiedy my prosimy Boga, by wysłał robotników, Duch Święty
pobudza kogoś gdzieś, bez względu na to, gdzie to jest. Nasze modlitwy są
używane do tego, by robotnicy byli wysyłani na żniwo i to jest potężna
prawda.