CZAS OSTATECZNY

Dwa Królestwa

Jak już wspomniałem w poprzednim artykule, całkowite wyeliminowanie z jakichkolwiek wypowiedzi czynnika ludzkiego jest bardzo trudne, dlatego wybacz mi, jeżeli podczas czytania tego tekstu odniesiesz wrażenie, że taka czy inna opinia ma charakter zbyt subiektywny. W miarę możliwości daj mi o tym znać, a przede wszystkim poinformuj mnie, jeżeli zauważysz treści wyraźnie sprzeczne z nauczaniem Biblii, których osobiście nie wychwyciłem i błędnie uznałem za prawidłowe. Zaznaczam też, że chcę tu jedynie nakreślić ogólny obraz otaczającej nas rzeczywistości plus główne etapy zachodzących w niej zmian, ale bez zbytniego zagłębiania się w bardziej złożone kwestie (jak szczegóły i realizacja planu zbawienia), ponieważ wtedy całość byłaby po prostu zbyt ciężka, a i ja sam nie jestem jeszcze na tyle duchowo dojrzały, żeby móc się na takie zadanie porywać.  

 

A więc, jakiż to obraz rzeczywistości wyłania się z treści Księgi, stanowiącej zapis Bożego punktu widzenia? Uprzedzam, że zaskoczy Cię już sam początek... 

 

A to dlatego, że wbrew panującej powszechnie opinii, ziemia nie znajduje się obecnie pod panowaniem Boga, ale pod panowaniem... szatana i wraz z otaczającą ją duchową (niewidzialną) rzeczywistością stanowi jego własne "królestwo". Oczywiście Bóg nadal jest właścicielem wszystkiego, co istnieje, w tym i ziemi, jednak to sama ludzkość zadecydowała o oddaniu panowania nad sobą i światem w ręce szatana. Człowiek staje się integralną częścią jego królestwa poprzez sam fakt swoich narodzin na tej planecie, bez podejmowania w tym kierunku jakichkolwiek działań. Obywatelami królestwa ciemności stajemy się bez udziału naszej woli. Jedyną zaangażowaną w ten proces wolą jest wola naszych rodziców, którzy w pewnym momencie postanawiają zapoczątkować nasze fizyczne istnienie, przekazując nam nasze „obywatelstwo” we krwi.

 

Charakteryzując obecny status szatana, Biblia przedstawia go jako... 

 

"... władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych"
                                                                                       Efez. 2:1-2

 

Także inne miejsca mówią o nim, jako o „władcy” oraz „księciu” tego świata: 

 

"Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony"
                                                                                       Jan. 12:31 

 

"Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie"
                                                                                       Jan. 14:30

 

"O sądzie zaś, gdyż książę tego świata został osądzony"
                                                      Jan. 16:11

 

Co  więcej,  obrazując  pozycję  szatana Biblia posuwa się jeszcze dalej, określając go mianem "boga tego świata". 

 

"A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną,
W których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga"
                                                                                      2 Kor. 4:3-4

 

Rządy w swoim królestwie, szatan sprawuje z otaczającej nas przestrzeni duchowej, określanej jako „okręgi niebieskie”, będąc jakby zawieszonym pomiędzy niebem a ziemią. Niebo nie jest już bowiem  miejscem jego zamieszkiwania (choć nadal ma do niego dostęp, tyle że na zasadzie oskarżyciela ludzi -  Job  1:6, Zach. 3:1, Obj.  12:10), natomiast na ziemi nie może jeszcze działać w sposób całkowicie nieograniczony. Może tylko oddziaływać na nią z płaszczyzny wspomnianych okręgów niebieskich. W "sprawowaniu władzy" nad ludzkością pomaga mu ta część świata duchowego, która przeszła na jego stronę i to ona, przy pomocy najróżniejszych środków, wywiera swój potężny wpływ na ludzi. Od momentu wejścia pod panowanie królestwa ciemności, ludzkość ma odtąd nieustannie do czynienia z...  

 

"... nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami,  z  władcami  tego  świata  ciemności,  ze złymi duchami w okręgach niebieskich"
                                                                      Efez. 6:12

 

Jeżeli więc taki jest obraz rzeczywistości widzianej z perspektywy Boga, to trudno się dziwić, że obecny świat, w całym swoim dotychczasowym kształcie, nadaje się tylko na... zagładę. Już począwszy od Adama, gdy tylko grzech przeniknął do naszego materialnego świata, los obecnej rzeczywistości został przesądzony. A jest nim właśnie UNICESTWIENIE. To tak, jak z uszkodzonym mechanizmem - z chwilą zaistnienia defektu, zaczyna on funkcjonować coraz gorzej i gorzej, aż w końcu ulega całkowitemu zniszczeniu. I nie da się tego uniknąć. Podobnie i obecny świat, z uwagi na swoje przejście pod wpływy szatana, musi ulec zagładzie.

 

"Gdyż, jak jest postanowione, Wszechmocny, Pan Zastępów dokona zagłady na całej ziemi."
                                                                            Izaj. 10:23  

 

"Skoro to wszystko ma ulec zagładzie, jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności..."
                                                                          2 Piotr. 3:11

 

...przemija bowiem kształt tego świata.”

 

1 Kor. 7:31b

 

W Bożej wizji świata, rzeczywistość skażona grzechem nie ma prawa istnieć wiecznie, stąd konieczność jej usunięcia (co można porównać do konieczności spalania zbędnych śmieci) i zastąpienia nową, doskonałą, określaną przez Biblię, jako "nowe niebo i nowa ziemia".  

 

"Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość"
                                                                 2 Piotr. 3:10-13

 

Ów przyszły świat tym  różnić  się  będzie  od  obecnego,  że  podlegać będzie całkowitej, niepodzielnej  i  doskonałej władzy Boga. Rządy szatana zostaną więc ostatecznie zastąpione  rządami Boga i będą to rządy sprawowane na wyłączność. Nie będzie już miejsca na  próby  ich  obalania i wprowadzania "nowego porządku", ponieważ czas na takie działania szatan otrzymał w obecnej rzeczywistości. Całe zło, jakie obserwujesz dziś wokół siebie, jest właśnie  rezultatem faktu, iż szatan otrzymał swoje "pięć minut" i próbuje je wykorzystać w możliwie jak największym stopniu, stąd im bliżej końca, tym jego wpływ na świat manifestuje się w coraz bardziej drastyczny sposób. 

 

Być może zastanawiasz się,  jak  to  możliwe  (i  czy w ogóle jest to prawdą), że Bóg świadomie pozwolił szatanowi na tak swobodne działanie, a nawet na przejęcie władzy nad ludzkością?  

 

Otóż, oddanie  pola  do manewru szatanowi nie było w żadnym wypadku oznaką słabości Boga, ale wyrazem jego  doskonałej sprawiedliwości. By móc przekonać wszystkie stworzone przez siebie  istoty (zarówno aniołów, jak i ludzi) o doskonałości swoich rządów, bez jednoczesnego naruszania ich  prawa do suwerennego wyboru, niezbędne było pozwolenie na dojście do głosu również drugiej stronie, a więc istotom duchowym, które wypowiedziały Bogu posłuszeństwo i zapragnęły zastąpienia Jego rządów swoimi własnymi. W swojej wielkiej sprawiedliwości, Bóg pozwolił im na wysunięcie własnych argumentów i przejęcie - do pewnego stopnia - rządów nad światem,  ponieważ  był to jedyny sposób na ukazanie ich prawdziwego oblicza. Uznać czyjeś rządy za niewłaściwe można bowiem tylko wówczas, gdy zostanie to wykazane w sposób niezbity, w oparciu o obiektywne argumenty, a nie jedynie słowne przekonywanie, że "tak będzie dla was lepiej, więc nie dam wam szansy wyboru".

 

Bóg oczywiście mógł usunąć szatana natychmiast po jego buncie, jednak takie rozwiązanie byłoby sprzeczne z Jego naturą. Podstawowym bowiem kryterium, określającym relacje pomiędzy Bogiem a stworzonymi przez Niego istotami, jest fakt, że relacje te opierają się na dobrowolnej miłości i świadomym posłuszeństwie, a nie na zmuszaniu do czegokolwiek. Wolność wyboru ma w Bożych oczach tak wielką wartość, że z uwagi na nią Bóg najpierw pozwolił zbuntować się najwspanialszemu z aniołów,  a  następnie  pociągnąć  za  sobą 1/3 pozostałych. Chociaż wiedział, że poleganie wyłącznie na Nim jest najlepszym, czego ludzie mogą doświadczać, to jednak również im nie chciał niczego narzucać. Oni sami mieli zadecydować, w jakim kierunku pójdzie dalszy rozwój ludzkości. Czy drogą posłuszeństwa Bogu i pełnej zależności od Niego na poziomie dziecka (dziecku nie jest potrzebna świadomość, czym jest dobro a czym zło - wystarcza mu samo poleganie na rodzicach), czy też drogą samostanowienia wynikającego z poznania różnicy między dobrem a złem.

 

Chociaż ostrzegł ich, że wybranie niezależności od Niego będzie równoznaczne ze śmiercią, za sprawą „ojca kłamstwa” ludzie nie dali wiary tym słowom i okazali posłuszeństwo Bożemu przeciwnikowi, przez co jego wpływ na naszą rzeczywistość stał się odtąd faktem dokonanym. W wyniku nieposłuszeństwa wobec Boga, ziemia przeszła pod panowanie królestwa ciemności wraz ze wszystkimi tego następstwami. Rezygnując z zależności od Boga i stając się takimi jak On, ludzie utracili prawo do posiadania w sobie Jego wiecznego Życia.

 

I rzekł Pan Bóg: Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki!”

 

1 Moj. 3:22

 

Od tego momentu, cały stworzony przez Boga świat ma możliwość osobistego przekonania się, jak w praktyce funkcjonuje rzeczywistość, znajdująca się pod wpływem oddziaływania szatana i wymyślonych przez niego reguł gry. Kiedy spotykasz się z często stawianym pytaniem: "Jak to możliwe, żeby istniał Bóg, który jest miłością, skoro na świecie dzieje się tak wiele zła?", to wiesz już jak na taki zarzut spojrzeć z właściwej perspektywy. Szerzące się wokół zło jest naturalnym rezultatem poddania się ludzkości pod rządy szatana, zamiast Boga. To nie Bóg jest sprawcą istniejącego zła, ale ten który się przeciwko Niemu zbuntował (na co pozwalała mu wolna wola), a następnie rozciągnął swój wpływ na równie suwerenną, co on sam, ludzkość. Obecny kształt świata i rządzących nim mechanizmów nie jest więc obrazem Bożego sposobu sprawowania rządów, ale jest odzwierciedleniem tego, jak wygląda świat, który właśnie NIE poddaje się panowaniu Boga.

 

Obserwując  zatem szerzące  się  wokół  okrucieństwo,  niesprawiedliwość  i  cierpienie, wiedz,  że  wynika  ono  z coraz bardziej nasilającego się wpływu szatana na otaczający nas świat. Kiedy widzisz człowieka zadającego ból drugiemu człowiekowi, pamiętaj że tak naprawdę  jest  on  własnością  diabła  i działa w oparciu o reguły panujące w jego królestwie. Bez względu na to, jak wiele zła siedzi w danym człowieku, tym czego potrzebuje nie jest krzesło elektryczne czy nienawiść ze strony otoczenia, ale wyzwolenie spod władzy szatana. A musisz wiedzieć, że pomimo tego jak wielką skalę zło wydaje się osiągać, na chwilę obecną szatan  i  tak  nie działa w sposób całkowicie swobodny, a jedynie w obrębie wytyczonych mu przez  Boga  granic.  Prawdę powiedziawszy, to że ten świat w ogóle jeszcze istnieje, wynika jedynie z faktu,  iż  Bóg  powstrzymuje  działania  sił  ciemności,  nie  pozwalając im objąć panowania  w  sposób całkowity. Przejęcie przez nie pełnej kontroli nad ziemią oznaczałoby całkowitą jej destrukcję.

 

Stopniowo zbliża się jednak moment, kiedy ta destrukcja rzeczywiście nastąpi. Zniszczenie obecnego świata będzie zarazem kulminacją rządów szatana, ponieważ etap ten nie mógł trwać w nieskończoność, a jedynie tak długo, jak w swojej doskonałej mądrości zaplanował to Bóg. Kiedy nadejdzie wyznaczony przez Boga czas, szatan i jego aniołowie zostaną zrzuceni na ziemię, niedługo przed samym końcem sprawowania przez nich rządów (prawdopodobnie 3,5 roku wcześniej). Oglądając ten moment w swojej wizji, Jan opisał go następująco: 

 

"I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. (...)
Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele."
                                                                              Obj. 12:9,12

 

To   właśnie   wtedy,  swoją  kulminację  osiągną  wszystkie  negatywne  zjawiska,  których nasilanie się możemy obecnie obserwować. Ktoś kiedyś ciekawie powiedział, że o ile teraz szatan biegnie jeszcze w sposób zamaskowany, starając się ukryć swoje istnienie, o tyle ostatnią prostą  będzie  biegł  w  sposób  całkowicie jawny, nie przebierając już w środkach. Efektem tego będzie zarówno eskalacja konfliktów wojennych i różnego rodzaju oznak niesprawiedliwości,  jak  i wszelkich anomalii w świecie przyrody, które obecnie stają się coraz silniejsze, a w tamtym czasie osiągną skalę apokaliptyczną, ukazaną na kartach Biblii.                   

 

Dlatego też, mówiąc o znakach zbliżania się „końca”, Biblia opisuje je w taki oto sposób:

 

"Gdy zaś usłyszycie o wojnach i rozruchach, nie lękajcie się; to bowiem musi stać się najpierw, lecz nie zaraz potem będzie koniec.
Wtedy rzekł do nich: Powstanie naród przeciw narodowi (wojny etniczne) i królestwo przeciw królestwu (wojny międzypaństwowe),
I będą wielkie trzęsienia ziemi i miejscami zarazy, i głód, i straszne widoki, i znaki ogromne z nieba"
                                                                       Łuk. 21:9-11

 

"I będą znaki na słońcu, księżycu i na gwiazdach, a na ziemi lęk bezradnych narodów, gdy zahuczy morze i fale.
Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się"
                                                                  Łuk. 21:25-26

 

Tak  więc,  koniec  obecnej  rzeczywistości  zbliża  się  w  sposób  nieuchronny,  co zarazem oznacza,  że  także królestwo ciemności zbliża się do końca swojego panowania nad ziemią. Po 6-ciu tysiącach lat historii, wykazane zostanie bankructwo dotychczasowej wizji świata, a tym samym głos ponownie będzie mógł zabrać Bóg. Bez względu bowiem na to, jak wiele szatanowi udało się zepsuć, to nie on jest Panem historii, ale Bóg, i to do Niego należy zawsze ostatnie słowo.

 

Można by więc powiedzieć, że z perspektywy Boga cała historii ludzkości, to jedynie wymuszony okres naprawy sytuacji spowodowanej przez Jego przeciwnika, a „wspaniały” rozwój cywilizacyjny, od Edenu aż po loty w kosmos, to skutek poronionej decyzji człowieka o uniezależnieniu się od Boga i pójściu, za namową wroga, drogą własnego samorozwoju. Jednak, chociaż to nie Bóg zawiódł ludzkość, ale ona Jego, On z nas nie zrezygnował i doprowadzi swój pierwotny plan do samego końca. Nie dlatego, że na to zasługujemy, ale dlatego że Jego miłość jest większa, niż Jego prawo do ukarania nas.

 

Jaką zatem alternatywę dla obecnego świata, Bóg ukazuje nam na kartach swojej Księgi?

 

Przede wszystkim, wraz z przeminięciem rządów szatana, władza nad światem ponownie wróci w Jego ręce. 

 

"I zatrąbił siódmy anioł; i odezwały się w niebie potężne głosy mówiące: Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków"
                                                                                     Obj. 11:15

 

W praktyce nastąpi więc zastąpienie obecnego królestwa ciemności, doskonałymi rządami Boga, które realizowane będą w ramach JEGO królestwa, zwanego KRÓLESTWEM BOŻYM. Królestwo  to,  będzie  całkowitym  przeciwieństwem wszystkiego, co w swojej upadłej naturze próbował dotychczas osiągnąć szatan. By jednak Królestwo Boże mogło w ogóle zaistnieć, konieczne było podjęcie w tym kierunku odpowiednich kroków. Niezbędna była ingerencja Boga w nasz świat.

 

I wtedy właśnie okazało się, że... Bóg ma Syna. A mówiąc precyzyjniej – widzialną postać Siebie samego. Chodzi konkretnie o to, że Bóg Ojciec, w swojej podstawowej, pierwotnej postaci, jest dla nas kimś zupełnie nieosiągalnym i niedefiniowalnym. Jest po prostu wszechobecnym Duchem, przebywającym w „światłości niedostępnej”, którego „nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może” (1 Tym. 6:16). Jednak, ze względu na nas, Bóg całą swoją niewidzialną, pozbawioną formy istotę skumulował w postaci jednej, widzialnej osoby. Używając następnie pojęcia najbardziej dla nas zrozumiałego, przedstawił ten fakt jako „zrodzenie Syna”. Nie chodzi tu jednak o zrodzenie syna w ludzkim, biologicznym znaczeniu, a właśnie o przyjęcie przez Boga postaci widzialnej, dzięki której jest On w stanie ukazać nam samego Siebie.

 

Boga (TEOS) nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg (TEOS), który jest na łonie Ojca, objawił go”

 

Jan. 1:18

 

Posiadając widzialną, osobową postać, Bóg stał się następnie... zwykłym człowiekiem (!). I w tej właśnie formie dokonał owej planowanej od wieków ingerencji w nasz świat – sam zniżył się do nas i stał się jednym z nas, człowiekiem z krwi i kości. Jako „Boży Syn”, na 33 lata wszedł w naszą materialną rzeczywistość, przyjmując imię Jezus. Od tego momentu mamy na kartach Biblii do czynienia z dwiema osobami - „Synem”, jako człowiekiem i „Ojcem” w niebie. I na tym polega cały paradoks osoby Jezusa, którego nasz rozum nigdy nie będzie w stanie tak do końca ogarnąć. Jeden Bóg, ale dwie postacie.

 

Kończąc tą krótką dygresję o faktycznej naturze Jezusa i wracając do wątku głównego, czyli nadejścia Królestwa Bożego, chciałbym tylko podsumować, że poprzez osobę Jezusa niewidzialny Bóg przedstawił nam widzialny „obraz” Siebie samego.

 

„...Chrystusa, który jest obrazem Boga”

 

2 Kor. 4:4

 

„On jest obrazem Boga niewidzialnego...”

 

Kol. 1:15

 

I tak oto, Bóg w osobie Syna przyjął ludzką postać, aby podjąć tu działania, mające na celu ustanowienie Królestwa Bożego.

 

Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca”

 

Jan. 16:28

 

I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata.”

 

Jan. 8:23

 

Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi, Świadczy o tym, co widział i słyszał...”

 

Jan. 3:31-32

 

I właśnie to odróżnia Jezusa od innych wielkich ludzi, założycieli najróżniejszych religii. Tylko Jezus mówił o sobie wprost, że nie jest jedynie zwykłym człowiekiem, ale Synem Boga, który na pewien czas zstąpił z nieba na ziemię.

 

Na początek, konieczne było poinformowanie ludzkości - a więc samych zainteresowanych - o Bożych  planach  dotyczących dalszych  losów tego świata. O ile dotychczas Bóg przemawiał poprzez  wybranych  przez  Siebie  -  ale  mimo  wszystko niedoskonałych - ludzi, zwanych prorokami, o tyle najpełniejszy obraz nowej rzeczywistości mógł nam przedstawić tylko Ten, który sam pochodzi z nieba i będzie w tym przyszłym świecie panującym Królem. Wyłącznie On, czegokolwiek by nie powiedział, zawsze wypowiadał słowa Boga, ponieważ sam jest "Słowem" Boga, poprzez które stworzony został cały świat. A jak wiemy, z naszego ludzkiego doświadczenia, to właśnie dzięki wypowiadaniu słów czyjeś myśli nabierają realnych kształtów i stają się dostępne dla adresatów. A zatem, poprzez Syna Ojciec przekazał ludzkości swoje własne myśli.

 

"Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków;
Ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył"
                                                                                            Hebr. 1:1-2 

 

"Bo Ja nie z siebie samego mówiłem, ale Ojciec, który mnie posłał, On mi rozkazał, co mam powiedzieć i co mam mówić"
                                                                                            Jan. 12:49

 

Pierwszym  etapem ziemskiej misji Bożego Syna, stało się więc rozgłoszenie wieści o tym, że zamiarem Boga jest zastąpienie dotychczasowego porządku rzeczy całkowicie nowym, doskonałym. Dlatego też, wciąż uświadamiał ludziom, że obecna, skażona przez grzech rzeczywistość, ma charakter przemijający i że całą swoją uwagę powinni skupić na nadchodzącym świecie, gdyż dopiero on będzie trwał wiecznie, jako ostateczne wypełnienie planów Boga.

 

On zaś rzekł do nich: Muszę i w innych miastach zwiastować dobrą nowinę o Królestwie Bożym, gdyż na to zostałem posłany"
                                                                               Łuk. 4:43

 

Gdy następnie posyłał swoich uczniów w drogę, głównym poleceniem jakie im dawał, było głoszenie ewangelii o Królestwie:  

 

"A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios"
                                                 Mat. 10:7

 

"I posłał ich, aby głosili Królestwo Boże i uzdrawiali"
                                                  Łuk. 9:2

 

W rezultacie, świadomość przesłania o Królestwie Bożym była wśród ludzi tak duża, że nawet łotr umierający później na krzyżu obok Jezusa, był z jego treścią zaznajomiony, o czym świadczy jego prośba. Wiedział o nim, i oczekiwał go, także Józef, w którego nieużywanym jeszcze grobowcu złożone zostało ciało Jezusa po Jego śmierci. 

 

"I rzekł (łotr): Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego"
                                                            
                      Łuk. 23:42 

 

"A oto mąż imieniem Józef, członek Rady, mąż dobry i sprawiedliwy,
Z żydowskiego miasta Arimatia, który się nie zgadzał z postanowieniem Rady i z ich postępkiem, i oczekiwał Królestwa Bożego"
                                                                            Łuk. 23:50-51

 

 

 

Zapowiadając zbliżanie się Królestwa Bożego, Boży Syn przedstawiał panujące w nim zasady, które - jak się okazało - są całkowitą odwrotnością reguł, jakie obecnie funkcjonują na świecie. O ile w  królestwie szatana normą jest nienawiść wobec tych, którzy nas krzywdzą i dążenie  do  natychmiastowego  odwetu,  o  tyle w Królestwie Bożym obowiązującą normą jest miłowanie nieprzyjaciół i "nadstawianie drugiego policzka" oraz błogosławienie tym, którzy nas krzywdzą. O ile obecnie rzeczą powszechną  jest kłótliwość i chęć postawienia zawsze na swoim,  o  tyle  w Królestwie Boga normą jest unikanie konfliktów i gotowość do ustępowania innym,  nawet jeśli czasem będzie to oznaczać naszą szkodę.  Gdy ktoś chce nas okraść, to w Bożej wizji świata  nie dość, że mu na to pozwalamy, to jeszcze dajemy więcej ponad to, co chce nam zabrać. O ile teraz normą jest troska o przyszłość i dążenie do zaspokajania własnych, materialnych  zachcianek,  o  tyle  cechą Królestwa  Bożego  jest brak przesadnej troski  o  jutro i koncentrowania się na sprawach materialnych, a zamiast tego skupienie na sprawach  Królestwa Bożego i wiara w to, że Bóg wie, co jest nam niezbędne do życia - co nie neguje w żadnym wypadku konieczności pracowania na chleb. Odwrócone są jedynie proporcje - praca jest w Bożych oczach jedynie dodatkiem do  spraw  Królestwa Bożego, a nie właściwym  sensem  życia.  Podczas  gdy obywatel  królestwa  szatana podświadomie boi się śmierci, ponieważ na niej kończy się jego pojmowanie egzystencji, to w Królestwie Bożym śmierć jest wręcz zyskiem, gdyż oznacza ona natychmiastowe znalezienie się w Bożej obecności. I tak dalej...  

 

Wszystkie  te  zasady  są  tak  sprzeczne  z  tym,  co obecnie wokół obserwujemy, że jedyne wytłumaczenie ich niezwykłego  charakteru  musi  być takie, iż pochodzą po prostu z innego świata - a konkretnie z nieba. I tak też o swoim Królestwie wypowiadał się Jezus: 

 

"Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd"
                                                                           Jan. 18:36

 

I właśnie to nadchodzące Królestwo, podczas swojego pobytu na ziemi zapowiadał Boży Syn.

 

Przy czym, w odróżnieniu od żyjących kilkaset lat wcześniej proroków, Jezus nie tylko mówił o tym Królestwie w sposób teoretyczny, ale sam - jako jego Król - swoje kazania na bieżąco ilustrował działaniem, pokazując jak w praktyce ma wyglądać realizacja wszystkiego, czego nauczał. Dla obserwujących Go ludzi było to coś niebywałego, ponieważ żyjący w tym samym czasie przywódcy religijni robili dokładnie na odwrót. Wiele nauczali, nakładając na ludzi coraz więcej nakazów i zakazów, ale sami nie bardzo się garnęli do ich przestrzegania.

 

O tej absurdalnej sytuacji Jezus powiedział kiedyś tak:

 

Wtedy Jezus przemówił do ludu i do uczniów swoich tymi słowy: Na mównicy Mojżeszowej zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Wszystko więc, cokolwiek by wam powiedzieli, czyńcie i zachowujcie, ale według uczynków ich nie postępujcie; mówią bowiem, ale nie czynią. Bo wiążą ciężkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć.”

 

Mat. 23:1-4

 

Nie dziwi zatem reakcja tłumów, widzących, że ów nowy nauczyciel nie tylko prawi im kazania, ale i działa zgodnie ze wszystkim, co mówi, a w dodatku popiera swoją naukę manifestacją mocy, ewidentnie pochodzącej od Boga:

 

I zdumiewali się wszyscy, tak iż pytali się nawzajem: Co to jest? Nowa nauka głoszona z mocą! ”

 

Mar. 1:27a

 

By jednak jakiekolwiek królestwo zasługiwało na swoje miano, musi zostać spełniony jeden warunek: królestwo to musi mieć swoich OBYWATELI. Bez obywateli królestwo pozostaje faktem  jedynie  na  papierze,  ponieważ  o  jego  realności decyduje właśnie  ich  obecność. I podobnie rzecz się ma z Królestwem Bożym. Choć samo w sobie  jest  już  przygotowane od początku  świata,  to  jednak  w  odpowiednim  momencie  musiał  się  rozpocząć  proces  jego "zaludniania". 

 

"Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata"
                                                                                    Mat. 25:34

 

Tak więc, następnym etapem Bożego planu miało być dotarcie do tych, którzy w nadchodzącym świecie zamieszkają, po tym jak zastąpi on dotychczasowe królestwo szatana. By jednak ktokolwiek mógł się w Królestwie Boga znaleźć, konieczne było sprawienie, że z pozycji ludzi od Boga oddzielonych, będziemy mogli wrócić do stanu bliskiej relacji z Nim, takiej, jaką mieli Adam i Ewa zanim jeszcze zgrzeszyli. I właśnie to było głównym celem, dla którego Syn Boga specjalnie przyszedł tu z nieba. Przyszedł nie po to, żeby nas pogrążyć, ale żeby pomóc nam wydostać się z bagna w jakim się znaleźliśmy.

 

Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony”

 

Jan. 3:17

 

Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, co zginęło”

 

Łuk. 19:10

 

W jaki sposób ostatecznie to zrobił, to już temat na zupełnie inny artykuł i tu nie będziemy tego obszernego wątku rozpoczynać. Powiemy sobie tylko, że Jezus w pełni zrealizował powierzoną Mu przez Ojca misję, której istotą było „zniszczenie dzieł diabła” (1 Jan 3:8). Dzięki temu zaistnieć teraz mogła nowa rzeczywistość - Królestwo Boże.

 

Po złamaniu władzy szatana nad ludzkością i umożliwieniu nam powrotu do Boga, Jezus przez 40 dni ukazywał się jeszcze uczniom, przekazując im końcowe nauki na temat swojego Królestwa, po czym powrócił do Ojca.

 

"Im też po swojej męce objawił się jako żyjący i dał liczne tego dowody, ukazując się im przez czterdzieści dni i mówiąc o Królestwie Bożym"
                                                                                   Dz.Ap. 1:3 

 

Po  wniebowstąpieniu  Jezusa, rozpoczął się następny rozdział Bożego planu. Jako że władza szatana  nad  światem została obalona,  w  samym środku jego królestwa Bóg zaczął tworzyć coś  zupełnie  nowego  -  zalążek  swego własnego Królestwa. Zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa, zaczęło się od Jerozolimy, z której Apostołowie mieli się przez jakiś czas nie oddalać i która stała się wkrótce areną wielu niezwykłych wydarzeń, opisanych na kartach Dziejów Apostolskich.   

 

"A spożywając z nimi posiłek, nakazał im: Nie oddalajcie się z Jerozolimy, lecz oczekujcie obietnicy Ojca, o której słyszeliście ode mnie (...)
Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi"
                                                                                              Dz.Ap. 1:4,8

 

Dwunastu  apostołów,  których  przez  3,5  roku Jezus cierpliwie przygotowywał do roli, jaka  miała  im  przypaść  w udziale, rozpoczęło realizację powierzonego im zadania. W mocy Ducha  Świętego, którym zostali ochrzczeni po 10 dniach oczekiwania, rozpoczęli rozgłaszanie wieści o Królestwie Bożym i powoływanie kolejnych ludzi na jego obywateli. W rzeczywistości  zaś, stało się coś znacznie, ale to znacznie większego: wraz z odejściem Jezusa i zstąpieniem  na ziemię Ducha Świętego, nastąpił FAKTYCZNY POCZĄTEK KRÓLESTWA BOŻEGO. Pojawienie się pierwszych obywateli stało się jednoznaczne z początkiem jego istnienia.    

 

Ale jak to możliwe, że Królestwo Boże istnieje już teraz? Niby gdzie ono się znajduje?

 

Otóż,  samo  "Królestwo  Boże"  jest  tak  naprawdę  pojęciem  szerszym niż "królestwo" w sensie jakiegoś konkretnego terytorium. Oznacza ono generalnie rządy Boga pośród ludzi, realizowane przez Jezusa jako Króla, i moment, w którym te rządy się rozpoczęły, jest zarazem początkiem Królestwa  Bożego. W trakcie pisania tego artykułu Bóg uświadomił mi pewien prosty, ale dość istotny dla całej sprawy fakt, który choć wyraźnie wynika z treści Biblii, nie do końca był przeze mnie dostrzegany. Chodzi o to, że Królestwo Boże, podczas swojej sięgającej aż po wieczność egzystencji, będzie  miało tak naprawdę TRZY konkretne etapy. A  dlaczego akurat trzy? Ponieważ Bóg przejawia się w trzech postaciach: Ojca, Syna i Ducha Świętego i w każdej z nich będzie miał pieczę nad każdym kolejnym etapem Królestwa Bożego.

 

W dniu zesłania Ducha Świętego rozpoczął się pierwszy etap, nad którym przewodnictwo objął właśnie Duch Święty. Cały czas są to rządy Jezusa, jako Króla, tyle że na razie sprawowane na płaszczyźnie niewidzialnej, poprzez Jego obecność w człowieku za pośrednictwem Ducha.    

 

Na czym więc ten pierwszy etap polega?

 

Nadrzędnym  jego  celem  jest  powołanie  kompletu  obywateli  Królestwa  Bożego  spośród wszystkich  mieszkańców ziemi, żyjących  na przestrzeni wieków. Proces ten rozpoczął się, jak  już  mówiliśmy,  od  mieszkańców  Jerozolimy,  a następnie rozszerza coraz bardziej po powierzchni  całej ziemi. W obrębie granic królestwa ciemności, już teraz swoją egzystencję rozpoczęło Królestwo Boże, wyrywając szatanowi kolejne obszary jego władzy. Na terytorium obcego królestwa Bóg ustanowił coś, co można by z grubsza porównać do "ustanowienia ambasady".  Jak wiadomo, ambasada to przedstawicielstwo obcego państwa na terenie innego kraju.  Co ciekawe, teren ambasady uznawany jest za pełnoprawne terytorium państwa, które sobą  reprezentuje,  więc  jeśli  będąc  w  Polsce,  wejdziesz  do  ambasady np. Niemiec, to w świetle  prawa  znajdziesz  się  na  terenie  należącym  do  państwa niemieckiego. 

 

I  podobnie rzecz się ma z Królestwem Bożym. Zaczęło ono działać już tu, na ziemi, równolegle  do  królestwa szatana i w obrębie jego granic, ponieważ mimo że szatan został pokonany w  perspektywie  całej  wieczności, to jednak aktualnie wciąż jeszcze sprawuje swoje rządy. Panowanie  Jezusa  ogranicza się bowiem jedynie do tych, którzy dobrowolnie poddadzą się Jego  władzy,  a  to  oznacza, że większa część ludzkości nadal znajduje się pod rządami szatana. Ci, którzy przyjmą Jezusa jako swojego Pana, aż do końca stanowić będą mniejszość.  

 

"A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują."
                                                                         Mat. 7:14

 

Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.
Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego”

 

Jan. 1:10-12

 

I właśnie zadaniem Ducha Świętego jest uświadamianie ludziom, czyli poddanym królestwa ciemności, że z powodu grzechu każdy człowiek – choćby nie wiem ile dobrego zrobił - idzie na wieczną zagładę i wskazywanie na jedyne rozwiązanie, mogące nas uratować, czyli przyjęcie Jezusa do swojego życia. W odpowiedzi na nasz świadomy wybór, następuje wyrwanie nas spod władzy szatana i przeniesienie do Królestwa Bożego, pod panowanie Jezusa. 

 

"A On (Duch Święty), gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o sądzie"
                                                                            Jan. 16:8

 

"Dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości,
Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego"
                                                                           Kol. 1:12-13

 

Ci, którzy znaleźli się już w obrębie Królestwa, wychodzą następnie do tych, którzy są jeszcze "na zewnątrz", zachęcając ich do skorzystania z Bożej oferty ratunku. I jedni się na tą możliwość otwierają, a inni - nie. Wszystko znów sprowadza się do kwestii wolnego wyboru. Ogół tych, którzy otworzyli się na głos Boga i stali się Jego dziećmi, Biblia określa mianem "Kościoła", co w języku greckim znaczy „społeczność wywołanych". Pojęcie to dobrze obrazuje sytuację członków Kościoła, którzy zostali właśnie "wywołani" z królestwa ciemności i weszli do nowej rzeczywistości, podporządkowanej już nie szatanowi, a Jezusowi. Niestety, chociaż wybór wydaje się teoretycznie prosty, każdy człowiek musi osobiście i dobrowolnie zdecydować, czy chce wrócić do Boga, czy też nie. Niemożliwe  jest  zmuszenie  do  tego kogokolwiek siłą, ponieważ byłoby to sprzeczne z naturą Boga i regułami panującymi w Jego Królestwie.

 

Chociaż więc Królestwo Boże już teraz realnie istnieje, to jego podstawową cechą na obecnym, czyli pierwszym etapie, jest to, iż na razie jest ono NIEWIDOCZNE w sensie materialnym. Obecny etap Królestwa  Bożego  sprowadza się do wprowadzania rządów Jezusa pomiędzy tymi, którzy wyrazili chęć znalezienia się w Jego Królestwie. Obywatele nieba już teraz, w oparciu o moc Ducha Świętego,  zaczynają coraz bardziej funkcjonować  według reguł Królestwa, ukazanych na kartach Nowego Testamentu, natomiast nie jest to jeszcze Królestwo w znaczeniu literalnym.

 

O  fakcie  tym  wyraźnie  mówił już Jezus, kiedy charakteryzował właśnie pierwszy etap istnienia swojego Królestwa: 

 

"Zapytany zaś przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, odpowiedział im i rzekł: Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie,
Ani nie będą mówić: Oto tutaj jest, albo: Tam; oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was"
                                                                                     Łuk. 17:20-21

 

Z  drugiej  zaś strony, Ap. Paweł pisze o Królestwie Bożym w czasie przyszłym, jako o czymś do czego dopiero mamy wejść, a w czym jeszcze obecnie nie jesteśmy:

 

"Utwierdzając dusze uczniów i zachęcając, aby trwali w wierze, i mówiąc, że musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego"
                                                                                      Dz.Ap. 14:22

 

Czyżby  sprzeczność?  W żadnym wypadku. W wypowiedzi Pana Jezusa mowa jest o Królestwie  w znaczeniu  Bożych rządów  pośród  ludzi,  które nastały wraz z początkiem istnienia Kościoła. W  wypowiedzi Pawła zaś, mowa jest już o Królestwie w znaczeniu dosłownym, które nastanie dopiero w przyszłości, po zakończeniu rządów szatana. 

 

Co  istotne, choć samo Królestwo  jest  na  razie  niewidoczne,  to  jednak  dzięki  Duchowi Świętemu  Kościół  już  teraz ma możliwość  dysponowania  mocą pochodzącą z nieba. Na ile przywilej  ten  jest dziś przez nas faktycznie wykorzystywany, to już niestety inna sprawa. Tymczasem  założenie  jest  takie,  że  dzięki  obecności Ducha Świętego na ziemi, Królestwo Boże  "przybliżyło  się",  a  nawet  "nadeszło"  w  dosłownym  tego  słowa  znaczeniu  i  jego atrybuty  już teraz  mogą  być  powszechnie  obserwowane.  Przejawiają się one zarówno w wewnętrznej przemianie, jakiej Duch Święty dokonuje  w  każdym  człowieku  z  osobna, (stopniowo  kształtując  w  nim  cechy  charakteru  Jezusa), jak i w nadnaturalnej mocy Ducha, manifestującej się na różnorodne sposoby, w celu potwierdzenia realności Królestwa. 

 

O fakcie tym Jezus powiedział następująco: 

 

"A jeśli Ja wyganiam demony Duchem Bożym, tedy nadeszło do was Królestwo Boże"
                                                                                 Mat. 12:28

 

Ap. Paweł określa zaś Kościół jako tych,

 

"...którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego,
I zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego..."
                                                                                 Hebr. 6:4-6

 

A  więc  już  teraz  przywilejem  Kościoła jest "zakosztowanie" rzeczy, które w swojej istocie przynależą  jeszcze  do "wieku  przyszłego". 

 

Gdy tylko ostatni wymagany człowiek wejdzie do Królestwa Bożego, nastąpi nagłe, trwające ułamek sekundy, przyobleczenie wszystkich jego obywateli w nowe, nieśmiertelne ciała,  czego  najbardziej  prawdopodobnym następstwem będzie po prostu ich zniknięcie. Poprzedzi je ustalony przez Boga znak - dźwięk trąby, rozlegający się z nieba - choć nie wiadomo, czy będzie on słyszany przez wszystkich ludzi na ziemi, czy tylko przez Kościół.   

 

"Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni
W jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni.
Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność."
                                                                          1 Kor. 15:51-53

 

Wydarzenie  to  nastąpi  prawdopodobnie  na  krótko  przed,  wspomnianym  już, zrzuceniem szatana  i  jego  aniołów  na ziemię. Jedynie Bóg wie, jaka liczba stanowi komplet obywateli, dlatego  gdy  tylko  zostanie  ona  osiągnięta,  pierwszy etap Królestwa  będzie mógł zostać zakończony. Miliony członków Kościoła, żyjących na przestrzeni dwóch tysięcy lat jego istnienia, po raz pierwszy w  historii  staną ramię  w  ramię obok siebie i jako jeden olbrzymi tłum zostaną pochwyceni na spotkanie z Jezusem, a na ziemi nastąpi w tym czasie kulminacja rządów szatana.   

 

"Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie,
Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem"
                                                                                                    1 Tes. 4:16-17

 

Zaznaczam,  że  w  pochwyceniu  Kościoła  wezmą udział tylko ci, którzy już tu na ziemi stali się  obywatelami  Królestwa Bożego. Chcąc np. polecieć samolotem do innego kraju, konieczne jest posiadanie prawa do poruszania się po jego terytorium. Bez tego prawa nie zostaniemy nawet wpuszczeni na pokład samolotu. Obywatele danego kraju posiadają zaś to prawo w sposób naturalny.

 

Dlatego też, każdy kto został obywatelem nowej „ojczyzny” zaczyna postrzegać swoją ziemską  egzystencję  jako jedynie etap przejściowy, etap marszu w kierunku właściwego celu, jakim jest "nowy świat". Obecna rzeczywistość przestaje być już celem samym w sobie. Chociaż nadal mieszkamy jeszcze w swoich ziemskich, widzialnych ojczyznach, to jednak czynnikiem decydującym o naszym światopoglądzie i codziennym funkcjonowaniu jest przynależność do tej niewidzialnej.

 

"Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa"
                                                                                           Filip. 3:20


"A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej;
O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi"
                                                                                             Kol. 3:1-2

 

Pewien  mój  przyjaciel  stosuje  bardzo trafne (choć na pierwszy rzut oka nieco humorystyczne) określenie, obrazujące różnicę pomiędzy obywatelami królestwa szatana a obywatelami  Królestwa Bożego. Zgodnie z nim, mieszkańcy ziemi, którzy nie znajdują się pod panowaniem Jezusa, a więc nie stali się obywatelami Jego Królestwa, to ZIEMIANIE. Natomiast ci, którzy już tu na ziemi zostali obywatelami nieba, to po prostu NIEBIANIE. Każdy człowiek jest więc albo "ziemianinem" albo "niebianinem". Innej możliwości nie ma.

 

Wraz  z  zakończeniem  rządów  szatana,  Królestwo  Boże  wejdzie w DRUGĄ fazę swojego istnienia, w której kluczową rolę zajmie tym razem już sam Król - Pan Jezus. Po zakończeniu swojej  misji,  Duch  Święty  przekaże przygotowaną  Oblubienicę  (Kościół)  Królowi, który wraz z nią rozpocznie następnie swe właściwe rządy nad ziemią. 

 

"Weselmy się i radujmy się, i oddajmy mu chwałę, gdyż nastało wesele Baranka, i oblubienica jego przygotowała się"
                                                                               Obj. 19:7

 

Nie  będą  to  już  rządy  niewidzialne,  sprawowane  w  obrębie królestwa wroga, ale rządy całkowite,  obejmujące  swoim zasięgiem  całą planetę w sposób namacalny. Celem tego etapu, będzie   pokazanie   stworzeniu   jak   wygląda   świat rządzony wg reguł Bożych, a nie szatańskich. To  właśnie to Królestwo będzie literalnym wypełnieniem licznych proroctw starotestamentowych,  mówiących  o panowaniu Króla nad Izraelem i całym światem. Zauważ jednak, że etap ten będzie mieć miejsce wciąż na obecnej ziemi, tyle tylko, że w odnowionej postaci – a konkretnie wyeliminowane zostaną te negatywne czynniki, które zaistniały wraz z pojawieniem się grzechu. Nastąpi jakby powrót do warunków panujących na ziemi jeszcze w ogrodzie Eden.

 

Etap ten będzie trwał całe tysiąc lat, podczas których szatan nie będzie miał na świat żadnego wpływu.

 


 

"...I pochwycił smoka, węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. I wrzucił go do otchłani, i zamknął ją, i położył nad nim pieczęć, aby już nie zwodził narodów, aż się dopełni owych tysiąc lat.

 

                                                                                             Obj. 20:1-4 

 

Jak sama nazwa wskazuje, Tysiącletnie Królestwo Chrystusa będzie etapem przejściowym, podobnie jak obecne 2000 lat ery Kościoła. Będzie to druga postać Królestwa Bożego, realizowana przez drugą Osobę "Trójcy", stanowiąca jednak etap pośredni na drodze do ostatniego, czyli trzeciego etapu - WIECZNOŚCI. 

 

Po  zakończeniu  przez  Chrystusa  tysiącletnich  rządów i wypuszczeniu na wolność szatana, któremu ponownie, po raz ostatni już, dane zostanie prawo wywarcia wpływu na wolę ludzi, którzy przyjdą na świat w okresie Millenium (a więc nie będą znali grzechu), nastąpi całkowite unicestwienie skażonej grzechem rzeczywistości.

 

"A gdy się dopełni tysiąc lat, wypuszczony zostanie szatan z więzienia swego
I wyjdzie, by zwieść narody, które są na czterech krańcach ziemi (...)
I spadł z nieba ogień, i pochłonął ich..."
                                                                                Obj. 20:7,9

 

I widziałem, wielki biały tron i tego, który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla nich nie było”

 

Obj. 20:11

 

I  tak  jak Duch Święty przekaże wkrótce Jezusowi przygotowaną Oblubienicę-Kościół, tak Jezus po zakończeniu swych rządów przekaże wszelką władzę w ręce Ojca.  

 

"Potem nastanie koniec, gdy odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc.
Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje.
A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć.
Wszystko bowiem poddał pod stopy jego. Gdy zaś mówi, że wszystko zostało poddane, rozumie się, że oprócz tego, który mu wszystko poddał.
A gdy mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim"
                                                                                      1 Kor. 15:24-28

 

Ostatecznym spełnieniem zapowiedzi o nastaniu Królestwa Bożego będzie stworzenie całkowicie nowego wszechświata, a wraz z nim nowej ziemi, na którą zstąpi niebiańskie miasto, Nowe Jeruzalem. 

 

"I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma."
                                                                                     Obj. 21:1

 

"Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazywany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto."
                                                                                       Hebr. 11:16b

 

"I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego"
                                                                                        Obj. 21:2  

 

Miasto to najwyraźniej istniało w niebie już wtedy, gdy Jezus chodził po tej ziemi, ponieważ wspominając o nim, wyrażał się w czasie teraźniejszym, jako o mieszkaniach które już "są", a nie dopiero "będą": 

 

"W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce"
                                                                                         Jan. 14:2 

 

Póki co jednak, od powstania Nowej Ziemi dzieli nas jeszcze sporo czasu - a konkretnie obecne, niedawno rozpoczęte trzecie tysiąclecie. Ku końcowi zbliża się Era Kościoła i już wkrótce Jezus powróci, aby na całym globie ustanowić swoje Tysiącletnie Królestwo. Po nim zaś, rozpocznie się już właściwa, niekończąca się Wieczność.

 

 

 

                             I                                  II                                III

 

                     Era Kościoła      -     Tysiącletnie Królestwo       -     Wieczność

 

                    (Duch Święty)               (Jezus Chrystus)                 (Bóg Ojciec)

 

 

 

Mam nadzieję, że zaprezentowany tu obraz rzeczywistości, pozwala ogarnąć ją w sposób w miarę konkretny i przejrzysty. Współczesny podział na setki różnych religii i filozofii, a nawet podział wewnątrz Kościoła na najróżniejsze wyznania i denominacje, jest tak naprawdę jednym z największych sukcesów szatana, którego taktyka polega na rozmyciu obrazu i wzbudzeniu w umysłach ludzi wrażenia chaosu. Wszystko sprowadza się tymczasem do prostego faktu, że otaczający nas świat dzieli się tak naprawdę tylko na dwa, wspomniane już, "królestwa" i znajduje się w strefie wpływów - z  jednej strony - Boga,  z drugiej zaś - szatana. Nie istnieje taki obszar rzeczywistości, który mógłby zostać uznany za "terytorium niezależne" lub objęte panowaniem jakiegoś innego królestwa. Poza Królestwem Bożym i królestwem szatana, żadne inne nie istnieje.

 

A zatem, w którym z tych dwóch królestw znajdujesz się w chwili obecnej?

 

Odpowiedź na to pytanie jest o tyle istotna, że decyduje o tym, co stanie się z nami już w pierwszej sekundzie po naszej śmierci, a więc od chwili, kiedy nasze oczy zamkną się w rzeczywistości materialnej i po naszym wyjściu z ciała otworzą się w rzeczywistości duchowej. Od tego momentu rozpocznie się tymczasowa egzystencja poza ciałem, w tym samym jednak królestwie, którego obywatelami byliśmy do tej pory.

 

Dla tych, którzy stali się obywatelami Królestwa Bożego, będzie to tylko oczekiwanie na dokończenie przez Boga Jego planów względem ludzkości, aż do momentu powstania w nowym, nieśmiertelnym ciele, na początku Tysiącletniego Królestwa i przejęcia wraz z Jezusem panowania nad ziemią.

 

Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat”

 

Obj. 20:6

 

Z kolei ci, którzy zakończą swoje życie jako obywatele królestwa szatana, a więc aż do końca nie zdecydują się na przyjęcie Jezusa jako swojego Pana i przejście do Królestwa Bożego, zmartwychwstaną dopiero po Millenium, z chwilą kiedy Jezus zakończy już swoje tysiącletnie rządy nad ziemią.

 

Inni umarli nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat..."

 

Obj. 20:5

 

Wejście w wieczność, rozpoczętą po Tysiącletnim Królestwie, również będzie dla obydwu grup oznaczało dwie różne rzeczy: obywatele Królestwa Bożego zamieszkają z Bogiem na nowej ziemi, w Nowym Jeruzalem. Natomiast wszyscy pozostali będą niestety musieli znaleźć się w miejscu wiecznego przebywania szatana, o którym Jezus podczas swojej obecności na ziemi mówił jako o „ogniu wiecznym zgotowanym diabłu i jego aniołom”, ponieważ miejsce to nie było pierwotnie zaplanowane dla ludzi, a jedynie dla szatana i jego aniołów, tyle że szatanowi udało się pociągnąć ludzkość za sobą.

 

I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć.
I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego”

 

Obj. 20:14-15

 

Wszystko, co mogę w tym miejscu na zakończenie powiedzieć, to że bardzo, ale to bardzo bym chciał, aby nikt z nas nie trafił nigdy do jeziora ognistego, ale abyśmy wszyscy mogli za około tysiąc lat wejść przez bramę Nowego Jeruzalem. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to niestety marzenie nierealne i że tak naprawdę większość z nas nigdy nie zdecyduje się na wybór Królestwa Bożego. Jest to dla mnie najtragiczniejszy i najbardziej smutny spośród wszystkich faktów, jakie tylko można sobie uświadomić. Prawdę mówiąc, myśl o tym, że większość znanego mi otoczenia, a nawet rodziny, nie znajdzie się w Nowym Świecie, sprawia, że dosłownie chce mi się płakać. Musimy jednak wierzyć, że Bóg w swojej wielkiej miłości uratuje tak wielu z nas, ilu tylko się da, bo przecież sam powiedział, że chce, aby WSZYSCY ludzie byli zbawieni.

 

Niech więc ta świadomość wzbudza w nas pragnienie stawania się coraz bardziej przydatnymi dla Jego Królestwa. Skoro nie nadszedł jeszcze koniec, to KAŻDY człowiek ma szansę zostać uratowanym od zagłady, ale być może to MY będziemy musieli mu w tym dopomóc. Ja, póki co, nie mogę niestety o sobie powiedzieć, abym był już szczególnie przydatny dla Królestwa Bożego. Nie doświadczam jeszcze wielu rzeczy, jakie obiecane są dla dzieci Boga, ale wiem też, że zmienia się to z każdym dniem, tygodniem i miesiącem. Coraz bardziej dociera do mnie, że to właśnie w naszej słabości Bóg chce objawiać swoją moc i że bez względu na to, ile błędów jeszcze popełniamy i jak beznadziejna wydaje się walka z naszą starą grzeszną naturą, Jego łaska i miłość są większe, niż to wszystko i to one decydują o tym, że jednak się zmieniamy.

 

Jeżeli więc jesteś już w Królestwie Bożym, ponad wszystko inne chciej stawać się narzędziem, którego Bóg będzie mógł używać w zwykłych, codziennych sytuacjach. Jeżeli zaś nie stałe(a)ś się jeszcze dzieckiem Boga albo nawet nie wierzysz w Jego istnienie, to proszę Cię tylko o jedno: nie rezygnuj z poszukiwań. Bóg obiecał, że nagradza tych, którzy Go szukają i że pozwoli się znaleźć tym, którzy szukają Go całym sercem. Wyjdź z założenia, że jeżeli Boga nie ma, to szukając Go nie tracisz nic (poza czasem i energią). Jeżeli natomiast On istnieje, to dotarcie do Niego i dalsze poznawanie Go jest jedynym, co tak naprawdę się liczy. I nie mówię tu o przyłączeniu się do jakiejkolwiek religii, która się na Niego powołuje, ale o poznaniu JEGO SAMEGO i rozpoczęciu funkcjonowania w Jego własnym Królestwie. A to coś zupełnie innego.

 

Obym nigdy nie zapominał, że szukając Boga i próbując lepiej Go poznać, to nie ja robię łaskę JEMU, ale to wyłącznie On, okazując komuś takiemu, jak ja, tyle miłości, wyrozumiałości i cierpliwości, nieustannie robi łaskę MI...


Źródło tekstu     http://priv.twoje-sudety.pl/~skibus/index.htm